piątek, 3 lipca 2015

Festiwal polubień

Witam państwa, sto lat się nie widzieliśmy. Godzina jest późna stąd chęć do spania paradoksalnie ulatuje - drogie łóżko dlaczego mnie nie wołasz?
Skoro tej nocy bardziej kocha mnie komputer to może zabiorę się za jakiś luźny, a jednocześnie fantastyczny i soczysty temat? Przybliżę dzisiaj kilku "ulubieńców" ostatnich tygodni / miesięcy.


1. Muzyka - Spokojnie mogę okrzyknąć ją ulubieńcem życia i ulokować pomiędzy jedzeniem a spaniem. Należę do osób, które nie lubią opisywać muzyki, bo uważam, że powinno się ją poczuć i zrozumieć - w moim przypadku tyczy się to głównie kompozycji, tekst (choć równie istotny) zostawiam na drugim planie.
Po wprowadzeniu zapraszam do przesłuchania następujących utworów



Curly heads


Zapewne każdy zna lub przynajmniej kojarzy. Album, który jest i prawdopodobnie jeszcze długo będzie moim numerem 1. Bardzo lubię. Za całokształt. Kciuk w górę szczególnie za:


 -Burning Down
- M.A.B.

-Love Again 









Ralph Kamiński

 To co mogę powiedzieć o Curly heads, mogę także powiedzieć o Ralphie - jest takim kocykiem, który głaszcze nas swoim głosem po buzi i sprawia, że bardzo chcemy tak siedzieć i się tulić do jego piosenek. 
Najczęściej słucham:


-Relentless buttons
-Apple Air 

Tak więc czekam na album!



Walking Across Jupiter
Zasłyszany w samochodzie mojego mężczyzny toteż jego zacytuję: 
"Są super Rosjanami. Lepszymi od Putina. Instrumentalny Djent z klimatycznym ambientem w tle. Muzyka super do łóżeczka, pracy, samochodu.... Seksu. Kto co woli. Takie relaksacyjne granie nie pozbawione Jaj"


2. Ludzie. W ciągu ostatnich dwóch miesięcy byłam odwiedzić kilka miejsc w Polsce i żal byłoby się nie podzielić wrażeniami. Głównie po Opolu, gdzie odbyło się (19-21.06.) spotkanie MDK z całej Polski. Mieliśmy możliwość zaśpiewania w amfiteatrze gdzie chyba najsilniej odczułyśmy życzliwość innych - zarówno przy entuzjastycznym powitaniu podczas naszego wyjścia na scenę jak już za kulisami kiedy kilka osób pochwaliło nasze wykonanie. Tyle radości w każdym człowieku, przez te trzy dni skutkowała burzą pozytywnej energii. I po raz kolejny uświadamiam sobie jak niewiele trzeba żeby dzień był piękniejszy. Wystarczy uśmiech, miłe słowo i bezinteresowność w tym wszystkim.
/Swoją drogą Opole samo w sobie także bardzo ładne! Polecam stobardzo/

3. Kocię! Trochę oszukam system, bo jest u mnie gościem dopiero od tygodnia, ale skradła serca wszystkich mieszkańców mojego domu. Maluszka znaleźli moi drodzy panowie koledzy i następnego dnia jeden z nich bohatersko dostarczył Kicię mojej mamie!





Brak komentarzy:

Prześlij komentarz