Skoro tej nocy bardziej kocha mnie komputer to może zabiorę się za jakiś luźny, a jednocześnie fantastyczny i soczysty temat? Przybliżę dzisiaj kilku "ulubieńców" ostatnich tygodni / miesięcy.
1. Muzyka - Spokojnie mogę okrzyknąć ją ulubieńcem życia i ulokować pomiędzy jedzeniem a spaniem. Należę do osób, które nie lubią opisywać muzyki, bo uważam, że powinno się ją poczuć i zrozumieć - w moim przypadku tyczy się to głównie kompozycji, tekst (choć równie istotny) zostawiam na drugim planie.
Po wprowadzeniu zapraszam do przesłuchania następujących utworów
Po wprowadzeniu zapraszam do przesłuchania następujących utworów
Curly heads
Zapewne każdy zna lub przynajmniej kojarzy. Album, który jest i prawdopodobnie jeszcze długo będzie moim numerem 1. Bardzo lubię. Za całokształt. Kciuk w górę szczególnie za:
-Burning Down
- M.A.B.
- M.A.B.
-Love Again
Ralph Kamiński
To co mogę powiedzieć o Curly heads, mogę także powiedzieć o Ralphie - jest takim kocykiem, który głaszcze nas swoim głosem po buzi i sprawia, że bardzo chcemy tak siedzieć i się tulić do jego piosenek.
Najczęściej słucham:
-Relentless buttons
-Apple Air
-Apple Air
Tak więc czekam na album!
Walking Across Jupiter
Zasłyszany w samochodzie mojego mężczyzny toteż jego zacytuję:
"Są super Rosjanami.
Lepszymi od Putina.
Instrumentalny Djent z klimatycznym ambientem w tle. Muzyka super do łóżeczka, pracy, samochodu.... Seksu. Kto co woli. Takie relaksacyjne granie nie pozbawione Jaj"
/Swoją drogą Opole samo w sobie także bardzo ładne! Polecam stobardzo/
3. Kocię! Trochę oszukam system, bo jest u mnie gościem dopiero od tygodnia, ale skradła serca wszystkich mieszkańców mojego domu. Maluszka znaleźli moi drodzy panowie koledzy i następnego dnia jeden z nich bohatersko dostarczył Kicię mojej mamie!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz