wtorek, 28 października 2014

Pierwsze koty za płoty!


   Świadomość tego, że od dłuższego pozostaję w martwym punkcie rozwoju spowodował iż uznałam, że należy w końcu zakasać rękawy i wziąć się do roboty. I oto jestem – dumna z wyczekiwanego kroku naprzód.
Po próbie numer X przestałam zwracać uwagę na to jaki powinien być pierwszy post, dlatego że spędzanie czasu na myśleniu skutecznie oddala od podjęcia działania. Ostatecznie na chwilę obecną nie jestem usatysfakcjonowana, ale kto wie czy nie zyskam przy bliższym poznaniu?



Siedząc kolejny dzień czytając podręcznik do geografii, uzupełniając mapy fizyczne i czytając artykuły o tym, że astronauci będą wyglądać jak Buzz Astral tudzież o znalezieniu płynnej krwi mamuta, postanawiam wprowadzić zmianę. 
       Niewielką. 
Brnąc przez ten żmudny proces szukania zajęcia, które oderwie mnie od codzienności, wpadłam na pomysł popełnienia tego co chyba od zawsze było małym punktem na liście „do zrobienia” – założyć bloga.
Co do motywacji – raz kurczy się jak bluzka w praniu, a później rośnie niczym długi hazardzistów – myślę, że jest to efekt obawy przed brakiem akceptacji ze strony odbiorców, ale jestem pewna, że przynajmniej jeden wierny czytelnik się znajdzie.

 Jak wiadomo aktywność fizyczna jest bardzo ważna, tak więc kłaniam się nisko!